środa

Rozdział 3


"Wszystko ma swoje wady, zalety.."



- Nie widziałem Cię tu wcześniej - zaskoczył mnie nagle 
swoim głosem kiedy ja wryta w ekran uważnie obserwowałam 
napisy końcowe. Właściwie to po prostu się patrzyłam przed
siebie. Odwróciłam jednak głowę w stronę chłopaka.
- Kojarzysz wszystkich w BH ? 
- Tylko tych wartych uwagi. 
- Czy to był komplement? - przekręciłam lekko głowę na bok
i spojrzałam podejrzanym wzrokiem.
Chłopak ukazał szereg ładnych zębów w szerokim uśmiechu. 
Uśmiechał się trochę cwaniacko, ale przez to wydawał się
jeszcze przystojniejszy. 
- No chyba - skomentował krótko i znów salę kinową wypełniła
pustka. Mimo, że film się skończył żadne z nas nie wstało i
nie wyszło. Siedzieliśmy, uśmiechając się do siebie i milcząc.
Nie była to jednak krępująca cisza. Jakoś dziwnie miło mi było
przy nim . 
- Jaki normalny człowiek chodzi rano do kina? - brunet zadał
pytanie jakby sam do siebie. Rozśmieszył mnie jego wyraz 
twarzy, naprawdę. 
- Śmiejesz się ze mną? 
- Słucham ? 
- Zapytałem czy..
- Nie wiem jaki normalny człowiek chodzi rano do kina 
- przerwałam mu i zaczęłam kręcić się w moim fotelu.
- Czemu jesteś rano w kinie? - popatrzyłam w oczy chłopaka
pytającym wzrokiem.
- Pewnie z tego samego powodu co ty. 
- A jaki jest mój powód? 
- No właśnie ? - zapytał. Nie spuszczał ze mnie wzroku. 
Co chwilę jednak przybierał inny wyraz twarzy. Nie, nie
umiałam to rozgryźć. Ale to dobrze.. Był interesującym 
człowiekiem. 
- Samotność - skomentowałam cicho i spuściłam wzrok na moje
buty. Jakie one teraz się wydawały piękne..
- Moje drugie imię . 
- A więc mogę mówić do Ciebie samotność czy jednak
zdecydujesz się przedstawić? - unosząc brwi do góry wyciągnęłam
ręke w jego stronę. On ją chwycił i odpowiedział mi
po prostu powalającym uśmiechem . 
- Jessie 
Jessie . Jessie . Jessie . 
- Jesteś pierwszą osobą, którą tu poznałam Jessie. 
Zaszczyt padł na Ciebie - uniosłam lekko kąciki ust do góry. 
- A nie, przepraszam.. Pierwszy był ten kasjer, który 
sprzedawał mi bilet.. Jak mu tam..
- Mark ? 
- O no ten  - roześmiałam się głośno ale po chwili znów 
uśmiechałam się słodko do chłopaka. W sumie odkąd usiadłam
obok niego uśmiech nie schodził mi z twarzy - Jestem Ashley.
- Czyli nie jestem jednak tak wyjątkowy.. Eh , sad story. 
- chłopak zmarszczył lekko nos i pokręcił głową. 
Nie minęła sekunda a ją uśmiechał się zawadiacko. Wstał i
pochylił się nade mną wyciągając rękę - To co, after party,
Ashley ? 
Patrzyłam na niego niepewnie. Chyba nie bardzo go zrozumiałam.
Na szczęście zaśmiał się wesoło i pociągnął mnie za rękę,
więc automatycznie wstałam i praktycznie wyciągnął z kina.
- Dzień jeszcze młody. Pozwól mi pokazać sobie okolicę. 
Wiesz , jest niedaleko fajny bar z szejkami. Chodź!
- krzyknął wesoło i popędził przed siebie, a ja za nim. 
Po drodze cały czas coś mówił. Chociaż ledwie go słyszałam,
bo był dobry kawałek przede mną, a przechodnie również nigdy
nie milki. Mimo to potakiwałam i śmiałam się z nim.
Nie wiem skąd ten chłopak miał w sobie tyle energii.
W końcu jednak się zatrzymał. Weszliśmy do baru , kupiliśmy
szejki i wyszliśmy stamtąd równie szybko. Jessie chwycił 
moją rękę i ciągnął mnie za sobą. Doszliśmy do parku. 
Było takie fajne miejsce pod ogromnym drzewem, które dawało
równie ogromny cień - to czego właśnie potrzebowaliśmy. 
Mój towarzysz rzucił się na trawę jakby była jakimś 
błogosławieństwem i wypuścił głośno powietrze z ust. 
Kiedy poklepał miejsce obok siebie natychmiast je zajęłam. 
Leżeliśmy więc ramię w ramię, rozmawialiśmy i śmialiśmy się
dobre trzy godziny. Niesamowite jak szybko czas leci. 
A co jeszcze lepsze - jak wtedy można o wszystkim
zapomnieć. Jednak do czasu.. 

Każdy ma swoją historię, tylko nie każdy potrafi ją opowiedzieć i nie każdy zna jej zakończenie..


- Więc jaka jest Twoja historia, królewno ? - zapytał kiedy
opanowaliśmy śmiech. Nawet nie pamiętam z czego dokładnie
się wtedy śmialiśmy. Chyba po prostu mieliśmy dobry humor..
i dobre towarzystwo. 
Przekręciłam się na brzuch i teraz patrzyłam prosto na twarz
chłopaka, który natomiast w skupieniu obserwował niebo. 
- Moja historia ? Coś jak o księżniczce zamkniętej w wieży? 
- A tak się właśnie czujesz ? 
- Nie rozumiem.. 
- Czu czujesz się jak księżniczka zamknięta w wieży?
Pomyślałam chwilę nad jego pytaniem. Sens w bezsensie. 
- Chyba właśnie tak się czuję.. 
- Chcesz mi o tym opowiedzieć? 
- Nie sądzę..
- Jak wolisz  - uśmiechnął się pocieszająco i przeniósł
wzrok na mnie.
- Jaka jest twoja historia ? 
- Skomplikowana - rzucił cicho. Widać było, że również
nie chciał o tym mówić. 
- Więc nie komplikujmy tego bardziej.. 
Patrzył się na mnie. Nic nie odpowiedział. Ale patrzył uważnie.
Wtedy jednak musnął ustami mój policzek i uśmiechnął się
jakby sam do siebie. Ja również się uśmiechnęłam. Również
do siebie. Opadłam na trawę na plecy obok niego i leżeliśmy
w ciszy. Było już ciemno. Niebo było pełne gwiazd. Było
prawie idealnie.. 
- O kurwa - wymsknęło mi się nagle z ust i szybko się podniosłam.
- Co się stało ? - Jessie zdezorientowany usiadł obok mnie
i patrzył na mnie pytającym wzrokiem. 
- Jess.. Ja nie znam drogi do domu. 
Chłopak się roześmiał. 
- Gdzie mieszkasz? 
Zaczęłam intensywnie myśleć, na siłę próbując przypomnieć
sobie adres domu. Za chuja nie byłam w stanie. 
Ale przyszedł mnie do głowy park, przez który przechodziłam.
- Tam, tam na przeciwko tego parku, gdzie jest taka aleja
i taki mostek podobny do tego w Paryżu z kłódkami tylko 
mniejszy i jeszcze... i .. - zaczęłam nerwowo przypominać
sobie tamtą okolicę . Jessie zamiast mnie słuchać w tym
momencie się śmiał. Nie rozumiałam go. 
-Już , już Ash uspokój się. Wiem gdzie to jest - położył
ręce na moich ramionach po czym wstał i pomógł mi się 
podnieść. 
- Naprawdę ? 
- Naprawdę. Mieszkam po drugiej stronie parku, prawie sąsiadko.
- szturchnął mnie lekko łokciem rozbawiony . 
Odetchnęłam z ulgą i pokręciłam głową wesoło. Ruszyliśmy
więc z Jessiem przed siebie po drodze dalej rozmawiając
i śmiejąc się. Jak na pierwszy dzień jest dobrze.
Może jednak nie musiało być tutaj tak źle...


______________________________________________________

No to mamy za sobą 3 rozdział:) Co prawda krótszy i może mniej ciekawszy, ale to jest tylko rozwinięcie fajnej akcji! Także jeśli podoba wam się to wyczekujcie dalej, na pewno będzie lepiej :) Dziękuję za miłe komentarze, chociaż jest ich nie dużo to i tak zawsze to motywacja :* Jeśli macie możliwość reklamowania tego bloga, bardzo o to proszę, może uda się przyciągnąć więcej czytelników.. Na razie to tyle, kolejny rozdział za niedługo, trzymajcie się <3

1 komentarz:

  1. Uwielbiam twojego bloga jest świetny,wręcz wspaniały . Wiem,że masz talent i już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ,a ten nie jest gorszy od poprzednich tylko inny .Czekam z utęsknieniem na kolejny rozdział ,oby tak dalej *_*

    OdpowiedzUsuń