"Trochę pojebało mi się w życiu, troszeczkę"
- Ashley! Ashley!
Słyszałam swój głos gdzieś z oddali. Rozglądałam się na
wszystkie strony, ale nikogo nie widziałam. Nie musiałam.
Dobrze znałam ten głos, dobrze wiedziałam do kogo należy.
- Mar?
Padły na mnie rażące promienie słońca. Gdzieś pomiędzy nimi
stała Marley i patrzyła się na mnie z politowaniem.
Po chwili roześmiała się melodyjnie.
- No w końcu! Myślałam, że mnie nie słyszysz!
- wystawiła mi język jak to ona zwykła robić.
Patrzyłam się na siostrę w osłupieniu. Jak to.. Przecież to
niemożliwe. Ona.. Jej nie ma! Odeszła!
- Znowu bijesz się z myślami maleńka? - podeszła do mnie
i pogłaskała mnie po włosach. - Co się dzieje ?
- Czego Cię tu nie ma? - pękłam. Zaczęłam się trząść i płakać.
Siostra przytuliła mnie.
- Jestem Ash. Zawsze będę z Tobą. Powiesz mi co się dzieje?
- Wszystko? Wszystko się pojebało..
Ty, Tom , Ann.. Oni.. Oni zdradzili mnie. I jeszcze ta wyprowadzka.
Oni każą mi od Ciebie odejść.. nie chcę..
- Masz szansę mała. Masz szansę żeby zacząć od nowa.
Nie zmarnujesz jej, prawda? Przysięgnij. Dla mnie.
- Ale..
- Ashley!Ashley!
Ktoś mną telepał. I to wcale nie leciutko. Wyrwało mnie to ze
snu . Mechanicznie podniosłam głowę do góry i z przymrużonymi
oczami popatrzyłam na matkę.
- Czego spałaś na podłodze? Dziewczyno, co się dzieje z tobą?
- Sandra Johanson zaczęła lamentować tym swoim pretensjonalnym
tonem. Rozejrzała się po pokoju i znów popatrzyła na mnie.
- Spakowałaś się. Wreszcie.
- Ta - przetarłam oczy i zaraz po tym zorientowałam się,
że nie był to dobry pomysł. Teraz miałam czarne wory pod
oczami. Pokiwałam głową i podniosłam się spod grzejnika.
Stałam na środku pustego pokoju i gibałam się na piętach
. Próbowałam przypomnieć sobie swój sen. Szlak! Nigdy nie pamiętam snów.
Jedyne co miałam w głowie teraz to słowa "Zacznij wszystko
od nowa.Przysięgnij" Czy jakoś tak..
Musiałam mieć dziwną minę, bo matka machnęła mi ręką przed
oczami.
- Halo! Obudź się wreszcie!
Wykrzywiłam usta w grymasie i popatrzyłam na nią wyrzutnie.
Nawet nie zaszczyciłam jej słowem.
- Przestaniesz tak w końcu stać? Pomóż spakować te pudła
do samochodu. Dzisiaj jedziemy! - szamotała się to po moim
pokoju, to po korytarzu. I cały czas mamrotała coś pod nosem.
Wybiła mnie nagle z równowagi.
- Zaraz , jak to ? Dzisiaj ? Ale przecież..
- Na co mamy czekać, dziecko? Wszystko już gotowe, nie mamy
tu co robić - Podparła rękoma biodra i kręciła głową patrząc
na mnie. - Ogarnij się, przebierz , umyj.. Nie stój tak
bezczynnie.
Ale ja stałam. Stałam i się patrzyłam na nią.
- Nie pożegnacie się?
- A z czym się mamy żegnać? - obrzuciła mnie niejasnym
spojrzeniem.
- Raczej z kim..
Teraz zrozumiała o co mi chodzi. Na chwilę poszarzała,
uspokoiła się i przestała kręcić po całym piętrze.
Ale szybko minęło i znów przybrała ten wielce zajęty wyraz
twarzy.
- Ashley, nie wracaj do tematu. Już o tym mówiłyśmy, nie chcę
o tym więcej słyszeć. - spojrzała na mnie surowo i zeszła na
dół. Pobiegłam za nią.
- Nie chcesz słyszeć o swojej własnej córce?! Mamo! Od
pogrzebu nawet tam nie byłaś! Ani ty, ani on! Ona już dla was
nie istnieje?! Nie chcesz przynajmniej ten ostatni raz się
z nią pożegnać? Nie uważasz, że na to zasługuje? - krzyczałam
łamiącym się głosem. Dobijała mnie wręcz obojętność moich
rodziców na to wydarzenie.
- To twój ojciec, nie jakiś on - rzuciła tylko i zaczęła znosić
z góry resztę pudeł.
- Tak , unikaj tematu. Chcecie o niej o tak zapomnieć, tak?!
Wszystko ma po prostu odejść? Chcecie ją tu zostawić?!
- podniosłam głos, co sprawiło że matka wreszcie stanęła i
się na mnie popatrzyła.
- Ona tego nie chciała, mamo.
- Posłuchaj mnie dziecko - mówiła powoli i cicho. Była jednak
zdenerwowana. Było to po niej widać - Ta dziewczyna, która
to zrobiła to nie była moja córka. Nie mam zamiaru iść tam
więcej i sobie o tym przypominać. Nie chcę o tym nawet
słyszeć. Ani ja , ani ojciec. Rozumiesz?
W odpowiedzi pokręciłam tylko głową. Do oczu podeszły mi łzy.
Niewyobrażalne jak bardzo bezuczuciowa była moja matka.
Odwróciłam się więc i odeszłam, bo nie widziałam dalszego
sensu drążenia tematu. Jasno się określiła. Zmarła córka
nie ma już dla niej żadnego znaczenia.
Poszłam do mojego pokoju i ostatni raz popatrzyłam na zdjęcie.
Oczywiście się rozpłakałam. Łzy były moją codziennością od
czterech miesięcy. Przywykłam do słabości. Może dlatego że
nie miałam na nią sposobu. Straciłam wszystko, wszystkich.
Trochę mi się pojebało w życiu.. Ale nie chciałam zawieść siostry.
Zacznę wszystko od nowa. Zostawiłam więc zdjęcie i odeszłam.
Czekała mnie długa droga do nowego życia.
Pierwszy przystanek : odnaleźć szczęście.
"Najlepiej nie planuj nic. Nie przewiduj tysiąca możliwości opcji. Daruj sobie myślenie o tym, co będzie. Bo wiesz co? Od życia i tak dostaniesz akurat to, czego kompletnie się nie spodziewasz "
A więc jestem. Ja, Ashley Johanson, w Beverly Hills gdzie mój
nowy dom i nowe wszystko. Przyjechaliśmy wczoraj, mój pokój
stoi piękne zapakowany w pudła na środku nowego pokoju.
Rodzice chodzą z góry na dół i wszystko układają, wyciągają,
dekorują. Nie wiem nawet czy spali w nocy. Nawet mam to gdzieś.
Nocke zaliczyłam już na łóżku, w które pokój jest zaopatrzony.
Muszę przyznać, że ojciec ładnie to wszystko zrobił.
Ha, totalnie inaczej niż w naszym dawnym domu.
Jakby specjalnie chciał żeby nic mu o tym nie przypominało.
Ale przecież oni oboje mieli wyjebane..
Wzruszyłam ramionami i wyciągnęłam z torby jakieś ciuchy.
Nie będę siedzieć z nimi w domu. Realizuję swój plan.
Miałam ochotę się przejść. Ogarnęłam się więc szybko i
zbiegłam na dół. Przechodziłam obok ogromnego lustra więc
zatrzymałam się na moment. Popatrzyłam na odbicie zwykłej,
szarej dziewczyny. Ubranej normalnie, z obojętnym wyrazem
twarzy. Pokręciłam głową. Wróciłam na górę jeszcze raz i
wygrzebałam coś innego. Przebrałam się i pobiegłam przed
lustro. Teraz zdecydowanie bardziej mi się podobało.
Przypominałam kogoś.. Przypominałam Marley. Uśmiechnęłam
się do odbicia i ruszyłam do drzwi.
- Wychodzę! - krzyknęłam, ale nie dostałam żadnej odpowiedzi.
To nic, będą dzwonić.Do mnie.. albo na policje.
Przeszłam przez jakiś park i szłam wzdłuż mnóstwa sklepów
przed siebie, mimo że nie znałam okolicy.
Ogólnie super, świetnie ale nie powiem, że byłam jakoś
wniebowzięta. Wiem, że dla Marley byłby to raj. Sklepy,
mnóstwo słońca i imprezy. Ale ona przecież była tu ze mną..
Poza tym była kompletnie sama. Ojciec i matka mieli przecież
swoje zajęcia, od jutra idą oboje do pracy a ja na ostatnie
dwa tygodnie zostanę całkiem sama. Czemu więc nie robić
czegoś ciekawego? Co odwróci moją uwagę od wszystkiego ?
Od Toma? Od Ann ? Chociaż nimi to się najmniej chyba teraz
przejmowałam..
Moją uwagę nagle przykuł pewien plakat. Plakat filmu dokładnie.
"Przeminęło" Popatrzyłam na telefon. 12 sierpnia.
To dzisiaj.. -przemknęło mi przez myśl. Film, na który
tak wyczekiwałam. Ja i moja siostra. Gdyby tu była
już byśmy siedziały w sali kinowej, chociaż była dopiero
11 rano. Ale my zawsze chodziłyśmy na seanse poranne,
nie wiedzieć czemu. Stałam więc przed kinem i gapiłam się
na plakat i na boską twarz Channinga Tatumna na nim.
Pokręciłam jednak niezauważalnie głową i ruszyłam przed siebie.
Przeszłam niespełna kilka kroków i znów się zatrzymałam.
Odwróciłam się i przez ramię patrzyłam na kino.
Jak to było ? Wszystko od nowa, tak? - Powtarzałam sobie w
myślach. Wzruszyłam lekko ramionami i bez namysłu weszłam do
środka. Kupiłam bilet i skierowałam się do sali.
Czułam się dziwnie. Nigdy sama nie byłam kinie.
Zawsze byłam z Mar. Miałam się już cofnąć.
Odwrócić, uciec stąd i udać się do parku pod drzewo i się
rozwyć. I pomyśleć kolejny raz czego mi to zrobiła..
Czego tak się stało. Ale wtedy jakby coś mnie w środku
w głowę uderzyło. No, może to było trochę inne uczucie, ale
równie dziwne. Obiecałam, że zostawię to za sobą.
Weszłam więc szybko do sali kinowej i stanęłam jak wryta.
Świeciło pustkami. No przecież to nie Oklahoma. W sumie
uśmiechnęłam się do samej siebie. Lepiej będzie jeśli będę
sama, gdy nagle znowu zbierze mi się na wspomnienia.
Zaczęłam rozglądać się po sali. Wzrok zatrzymał mi się jednak
na jednej osobie. Chłopaku, ściśle mówiąc. Siedział w ostatnim
rzędzie i przyglądał mi się uważnie. I ja patrzyłam na niego.
Chłopak był niesamowicie przystojny. Właściwie to niewiele
widziałam w ciemnej sali kinowej, ale mimo wszystko.
Nie ukrywał, że patrzy się na mnie dość intensywnie.
- Myślałem, że będę sam - rzucił do mnie jakby zawiedzionym
tonem. Podeszłam dwa kroki bliżej. W głowie odbiły mi się
słowa siostry "nie zmarnuj tego". Rzuciłam więc brunetowi
zaskoczony uśmiech i przymrużyłam oczy jakbym przez to miała
lepiej widzieć.
- Liczyłeś na to? - zapytałam trochę zadziorne się uśmiechając.
Wtedy jemu błysły oczy i odwzajemnił mój uśmiech w podobny
sposób.
- Nie
Bez słowa więc podeszłam i usiadłam obok niego. On również
się nie odezwał. I nie odzywał się już przez cały film..
___________________________________
A więc mamy za nami kolejny rozdział, tak na zachętę dodany na drugi dzień. Jeśli dalej będę kontynuować pisanie, a mam nadzieję, że będę dzięki wam to niestety nie będę dodawać tak często, ale może co dwa lub trzy dni :) Jeśli jest ktoś, kto to czyta i mu się podoba niech da o sobie znać w komentarzach! Może na początku nie jest nie wiadomo jak ciekawie i zachwycająco, ale powoli wszystko się rozwija, jak to zawsze w opowiadaniach, książkach etc. No nic, mam jednak nadzieję, że nie jest źle :) Czekam na opinie.
blog jest naprawde świetny, musisz go reklamować, żeby było więcej komentarzy, bo szkoda marnowac Twój talent i czas. bardzo mi się podoba i bede go czytac, bede tez go polecać, mam nadzieje ze bedzie duzo komentarzy. mozesz go reklamować dodając komentarze innym , wtedy oni tez wejdą na twoj blog, tak jak ja to robie, dalas mi komentarz i jestem teraz twoją stałą czytelniczką . mozesz tez go reklamowac na zapytaj.onet.pl na czacie moze ci bana nie dadzą , bo jak dasz pytanie to zaraz je usuwają , ale na pewno ktos zobaczy i wejdzie. powodzenia życzę ;) pozdrawiam serdecznie, trzymaj się i nie poddawaj ! ;) i usuń weryfikacje .. ;P
OdpowiedzUsuńŚwietny blog,nie mogę sie doczekać kolejnych części,powiem szczerze ,że akcja bardzo ciekawie sie rozwija.A twój styl pisania jest boski.Czekam z niecierpliwością ,oby tak dalej *_*
OdpowiedzUsuń